"Ewuś, zrób żelkowy bukiet - dla pani, taki z tymi Twoimi 'cudami - mudami'... Żeby były kwiatki, jakieś gadżety, napis... Napis może być po angielsku, bo bukiet poleci do USA..." Nic więcej nie skomentuję - po prostu Wam pokażę :-)
Złota krepina i drucik, na którym zamocowałam perełki. Również złotem delikatnie wycieniowałam "szyld" z napisem. Do tego czerwona siatka i wstążka oraz kwiatowe akcenty. Oby się spodobało...
Następnym razem chyba pozwolę Wam odpocząć od słodkości. Jest trochę innych rzeczy do pokazania. A co do posta o początkach - jak się dokopię do konkretnych zdjęć, to coś pogryzmolę. Ale obawiam się, że historia jest... banalna po prostu ;-)
Miłego dnia i bezbolesnego skoku z weekendu w nowy tydzień :-)



