czwartek, 6 października 2011

BIAŁY ŚLUB, BIAŁA SUKNIA, BIAŁY BUKIET

Razu pewnego napisała do mnie Witaminkaa, że bukiet słodki by chciała z białych kuleczek. Na ślub. Czasu za wiele nie było, ale się udało. Ceremonia - w sobotę. Bukiet - u Zamawiającej :-)
A wytyczne? Delikatne, "ślubne" kolory. Cóż pasuje lepiej niż biel z kapką złota?




I jeszcze mądre słowo na nową drogę życia:


Mam nadzieję, że Państwu Młodym spodoba się taka alternatywa dla żywych kwiatów. Witamince się spodobało i już następne zlecenia dla mnie ma, o czym niebawem :-)

Witam nowych "Śledziących" w Zakątku. Czujcie się jak u siebie - komu kawę, komu herbatę? :-)

wtorek, 4 października 2011

CANDY "CARPE DIEM"

Sypnęło się słodkościami na blogach. Ja też jakiś czas temu obiecałam, że gdy uporam się z nagrodami za złapanie licznika, to ogłoszę słodką rozdawajkę. Nagrody szczęśliwie przygotowane do wysyłki, no więc ogłaszam candy. Okazją są moje zbliżające się "drugie urodziny", które wypadają ni mniej, ni więcej, tylko w nasze narodowe święto - Święto Niepodległości. Czemu mówię o tym dniu, że to moje drugie urodziny? Odsyłam Was do mojego posta, gdzie wyjawiłam kilka swoich tajemnic. Oszczędzę Wam szperania - wystarczy kliknąć o TU.
Są takie wydarzenia, które choć przykre, to jednak są "po coś". Ja dzięki tamtym doświadczeniach patrzę na świat szerzej otwartymi oczami. Chłonę zapachy, dźwięki, obrazy. Napawam się możliwością ruchu. Przyglądam się ludziom. Jestem uważniejsza na małe szczęścia. Po prostu chwytam dzień. Stąd nazwa mojego candy. 


A teraz zasady:

  1. w candy mogą brać udział zarówno osoby blogujące, jak i te, które bloga nie mają;
  2. warunkiem uczestnictwa jest zostawienie swojego komentarza pod tym postem (osoby bez bloga proszę o podanie adresu e-mail), ale uwaga: w komentarzu proszę napisać, jak Wy łapiecie dzień. Czy jest coś, co zmieniło Wasze spojrzenie na świat? Co z takich prozaicznych rzeczy lub czynności cieszy Was najbardziej?
  3. nie musicie umieszczać podlinkowanego zdjęcia u siebie - tym razem szczególnie zależy mi, by o candy wiedziały osoby, które rzeczywiście do mnie zaglądają. Co nie znaczy, że ktoś, kto do mnie trafił po raz pierwszy, nie może wziąć udziału w zabawie! (dziękuję TuKaro za zwrócenie uwagi na tę kwestię!) W Zakątku każdy jest mile widziany :-) Więc jeśli tu trafiłaś / trafiłeś i masz ochotę wziąć udział w zabawie - zapraszam.
  4. zapisy trwają do 10 listopada do 23:59, losowanie odbędzie się 11 listopada.
Co będzie nagrodą? Niech to będzie niespodzianką. Coś związanego z tematem. No i na pewno dorzucę przydasie i słodkości. 
I jak? Znajdą się chętni na takie candy?

PRZYTULNE ŚWIĘTA CZYLI TSC ROZDAJE

Dzisiaj szybciutko.
The ScrapCake rozdaje nowe papierki, takie, że cud - miód :-) Wszystkie szczegóły dostępne są TUTAJ.

Pozdrawiam promiennie :-)

poniedziałek, 3 października 2011

SŁODKI BUKIET "WOJSKOWY"


Czyli historia pewnej wymianki. Będzie to historia w odcinkach, najprawdopodobniej dwóch, ale kto wie jak to się potoczy... ;-) Dzisiaj część pierwsza.
Tęsknym okiem patrzyłam na sutaszową biżuterię, zwłaszcza na dzieła Ystin. Napisałam do niej z zapytaniem, czy by nie zechciała stworzyć dla mnie naszyjnika i kolczyków. Zechciała - ku mojej dzikiej radości. Na dodatek nie chciała za to grosza wziąć - natomiast zażyczyła sobie "zapłaty" w bukietach. Mało tego - ta zapłata jest rozłożona na raty :-) Ale po kolei. Najpierw przywędrowało do mnie pudełeczko, a w nim takie piękności, że aż słów brak... Proszę Państwa, oto Srebrny Szept:


Po więcej zdjęć zapraszam do źródła - czyli klikamy TUTAJ.
Naszyjnik jest cudny i bogaty - zakładam go na "większe" okazje. Natomiast kolczyki (przyznaję bez bicia) należą do moich ukochanych - noszę je do wszystkiego. Nawet ostatnio ktoś nie był pewien, czy ja to ja - i poznał mnie "po kolczykach"... ;-) W ogóle moja miłość do wszelkich "dyndadełek nausznych" to temat na osobnego posta... ale wróćmy do tematu, bo znowu dygresje zdominują moje bazgrołki.
Czas sobie płynął, aż nadszedł termin "egzekucji" ;-) Pierwszy bukiet miał powstać na szóste urodziny starszego Synka Ystin. Miał być wojskowy i z kwaśnych żelków. Wytyczne konkretne i jasne. Ale i tak miałam kilka przygód z tymi "kwiatkami". 



Najpierw zastanawiałam się jak poukładać żelki - postanowiłam wybrać dwa kolory i ułożyć je zupełnie nieregularnie - w taki "maskujący" wzór. Koniecznie chciałam umieścić gdzieś pagony. Zdecydowałam się na stopień pułkownika, bo pierwsze: oficerski, a po drugie: są po trzy gwiazdki na każdym pagonie, co w sumie daje liczbę świeczek na torcie :-) Przyszła pora na oprawę bukietu - no i się zaczęło. Kolor krepiny miałam już wybrany - oliwkowa zieleń lub khaki. Ale zgodnie z sugestią zamawiającej uparłam się, by wkomponować jeszcze wzór moro. Wydrukowałam sobie wzór (z publicznych zasobów), pocięłam, ułożyłam wszystko i pstryknęłam zdjęcie. A na zdjęciu... zamiast wojskowego moro widzę... łaciatą krasulę...! Mało nie padłam, jak to zobaczyłam... O nie. Tak być nie może. Do poprawki!! Zrobiłam małe "przegrupowanie sił" i zmontowałam na nowo. Dla pewności wysłałam do oceny mojej Psiapsiółce. Uspokojona przez nią, że bukiet wygląda tak, jak ma wyglądać - wysłałam zdjęcia do zatwierdzenia przez Ystin. Zaakceptowała - więc mogłam doknuć resztę...

Nie mogło obyć się bez "pakietu pierwszej pomocy", który przed zaplombowaniem wyglądał tak:



Było też bukieciątko dla młodszego Synka Ystin:



I parę innych drobiażdżków.
Ciąg dalszy tej historii nastąpi przy okazji urodzin młodszego Synka Ystin - w styczniu. No chyba, że Ystin wcześniej wprowadzi w czyn swoje pogróżki i się "odknuje" znienacka... Ech, chyba trafiła Knuja na Knuję ;-)


Przybyły kolejne "śledziące" mnie osoby - witam serdecznie i jest mi niezmiernie miło, że zechciałyście się u mnie rozgościć :-)
Zapowiem też, że jak tylko się wywiążę z obiecanych upominków za złapanie trójek, to pojawią się kolejne słodkości do zgarnięcia.
Miłego dnia. Tak, wiem, że mamy poniedziałek. Tym bardziej życzę MIŁEGO dnia :-)

sobota, 1 października 2011

COŚ STAREGO, COŚ NOWEGO...

Coś starego to kolejny tworek, który się zawieruszył w masie fotografii. A historia jest dość zwięzła. Podczas naszego wakacyjnego pobytu napstrykałam mnóstwo zdjęć, co chyba nikogo nie dziwi ;-) Obiecałam naszym przemiłym Gospodarzom, że w domu coś powybieram i prześlę na płycie. No i razu pewnego usiadłam, wybrałam, nagrałam... no ale włożyć do takiej zwykłej białej "bezpłciowej" koperty? Taka opcja nie bardzo mi pasowała. Dlatego nie zastanawiając się długo zrobiłam szybciutko folder na płytę, o taki:






A teraz wyjaśnię o co chodzi z tym "nowym". Otóż śmieję się, że przybył nam nowy członek rodziny... ale mechaniczny, bo chodzi o sprzęt. Razem z moją Szwagierką nabyłyśmy sobie po takim sprytnym cudeńku, co to waży, miesza, sieka, mieli, ubija, gotuje... no prawie tańczy i recytuje ;-) Powiem Wam tylko, że do tej pory nie brałam się za ciasto drożdżowe - perspektywa wyrabiania skutecznie mnie odstraszała. Natomiast wczoraj upiekłam swoje pierwsze bułeczki. A wyglądały tak:



Rozeszły się jak... świeże bułeczki, więc dzisiaj zrobiłam powtórkę z rozrywki - tak mi się spodobało! Teraz muszę tylko pamiętać, żeby zawsze mieć w lodówce drożdże - i nie trzeba będzie biegać po świeże pieczywo :-)

Z ogłoszeń: bardzo dziękuję Wam za słowa wsparcia i otuchy. Dziecię moje pierworodne ma się już lepiej, co mnie niezmiernie cieszy. I choć w tak zwanym międzyczasie wyszło jeszcze coś, co musimy skonsultować z naszą "panią dotol", to i tak zadowolona jestem, że gorączka nie wraca.
I drugie ogłoszenie: w nowym tygodniu będzie trochę słodkości. Szykujcie zatem zapasy do podgryzania w trakcie lektury ;-)

Życzę Wam spokojnej, błogosławionej niedzieli.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...