piątek, 4 listopada 2011

SŁONECZNY START W DOROSŁOŚĆ

Tak, tak - miało być coś innego. Ale z tym konkretnym postem po raz kolejny wychodzą mi hocki. Co ciekawe - post zamieszczałam w maju. Blogger wtedy szalał i posta mi zeżarł perfidnie. Zresztą pożerał posty zachłannie, nie tylko u mnie, pożerał komentarze - oj działo się wtedy... Potem mojego "biedulka" wypluł i było dobrze. Do wczoraj, kiedy przy okazji umieszczania posta o bukiecie z wianuszkiem, ten łobuz dodał ów nieszczęsny wpis po raz drugi. Co więcej - w majowym archiwum notka znów zniknęła... Dziwne to wszystko. Dlatego postanowiłam wyrzucić posta ze strony (uprzednio skopiowawszy zawartość) - i publikuję go niniejszym po raz wtóry. Okroję tylko opisy. To tyle tytułem sprostowania.

"Słoneczny start" to był kolejny żelkowy bukiet na osiemnastkę. I znowu dziewczęcy. A przy okazji bardzo wiosenny i słoneczny (był maj!). Uroku dodały mu miniaturowe słoneczniki i wstążka w słodką krateczkę. Miałam dużą frajdę robiąc go. Tak wyglądał:







W tym pierwotnym poście chwaliłam się również nabytymi u Małgosi z bloga Moje Perełki kolczykami. Małgosia dołożyła mi dodatkową parę (oprócz tej zamówionej) która na dodatek świetnie uzupełniała się (i uzupełnia do tej pory) z moim wisiorkiem. Długo polowałam na "coś w stylu" - a tu zdobycz sama przyszła ;-) Małgosiu, ponieważ post miał różne przejścia, postanowiłam jeszcze raz Ci podziękować na forum. Bo jest za co. Zatem dziękuję Ci pięknie :-)
I teraz od słów przechodzę do zdjęć:





W kwestii wyjaśnień, zaległości lub innych niestworzonych blogowych historii chyba karta już wyczyszczona. Czy na pewno - to się okaże ;-)

czwartek, 3 listopada 2011

JAK LEPIEJ??

Pomóżcie, bo się głowię straszliwie - chciałabym żeby Zakątek był bardziej czytelny i przejrzysty - czy wrócić do starego tła bloga, czy zostawić nowe?? A może inny kolor?
Na pewno będzie się trochę działo w sensie organizacyjnym - próbuję różnych rozwiązań i głowę mam już tak nabitą, że za chwilę zacznę chyba gwizdać jak czajnik...


Edit 18:20
Bardzo dziękuję za "burzę mózgów", za wszystkie rady w komentarzach, mailowe i przez gg :-)
Na razie zostaje klimat seledynowo-pistacjowy, bo:
a. wizualnie jest bardziej przejrzyście, jest jaśniej i czytelniej
b. białego nie będzie - za bardzo mnie kłuł w oczy i był zbyt "sterylny", taki "nie-mój"
c. strona ładuje się dużo szybciej (co na pewno jest zauważalne)
d. ponieważ ;-)
Przemyślę jeszcze parę kwestii. Ale to już temat na kiedy indziej.
Buziaki i jeszcze raz wielkie dzięki :-)

BUKIET Z WIANUSZKIEM

To był impuls. Wiedziałam o tym zamówieniu wcześniej, ale decyzja zapadła, gdy moja Psiapsióła była u mnie. Stwierdziłyśmy zgodnie, że nie ma sensu czekać i specjalnie dojeżdżać po raz wtóry ("pretekstów" do spotkań i tak nam nie brakuje). Tym bardziej, że wszystko, co potrzebne - było już u mnie. No i w ciągu wieczora powstał bukiet na 3-cie urodzinki Martusi. Jak tylko otworzyłam jedną z żelkowych paczek, już wiedziałam co będzie głównym motywem w bukiecie. Było duuużo listków, więc od razu pomyślałam o wianuszku. I proszę bardzo, oto żelkowy wianek w słodkim bukiecie dla pewnej radosnej Trzylatki:




Bukiet oczywiście w różu. Z mocną, jasną zielenią fizeliny i wstążki - dla kontrastu i ożwienia . I (a jakże) trzy różowe motylki. 

Zdjęcia robione z lampą, bo wieczór już był mocno "posunięty". I to już ostatnie zdjęcia zaległe, robione "po staremu". Są już kolejne, "po nowemu", o czym bedziecie mieli okazję przekonać się niedługo.

A wracając jeszcze do bukietu. Mam z moją Psiapsiółą niepisaną umowę - zawsze kiedy ode mnie wraca, ma się zameldować po powrocie do siebie. Żebym wiedziała, że dojechała bezpiecznie. Tym razem meldunek (oprócz zwyczajowego "dotarłam") brzmiał następująco: "W autobusie jechała mama z córą i słyszę: mamuś, pac jaki ślicny lózowy, ja taki kcem!!" To chyba najlepsza opinia o tym bukiecie :-) Mam nadzieję, że Martusi spodoba się równie mocno.

Serdecznie pozdrawiam :-)

środa, 2 listopada 2011

NOWA DUSZA

Dzisiaj wspominamy tych, którzy przeszli na drugą stronę, a ja dla odmiany pokażę prezent dla zupełnie nowej na tym świecie Duszyczki. Ta Duszyczka to córeczka mojej koleżanki z podwórka. Upominek zamówiła moja Mamusia. Miała to być moja skarpetkowa różyczka w sizalowym rożku, tyle że tym razem kwiatek ma towarzystwo bardzo przyjemnej, piszczącej gąsienicy.



I seria zdjęć z każdej strony - od frontu:




z profilu:




od tyłu (ten kwiatek to gryzak, który dynda przy gąsienicy):



i z góry:




Angela, bardzo się cieszę, że macie Anię! I gratuluję z całego serca :-)

Bardzo miło mi widzieć nowe Buzie w zakątkowych podwojach - witajcie :-)
Wszystkim, którzy do mnie trafili oraz wszystkim, którzy zostawiają ślady swojej "bytności", bardzo dziękuję. Może macie ochotę na drugie śniadanie? Ten chleb piekłam sama, częstujcie się :-)


wtorek, 1 listopada 2011

GDZIEKOLWIEK JESTEŚMY...





W kolejce do nieba

Powoli nie tak prędko
proszę się nie pchać
najpierw trzeba wyglądać na świętego ale nim nie być
potem ani świętym nie być ani na świętego nie wyglądać
potem być świętym tak żeby tego wcale nie było widać
i dopiero na samym końcu
święty staje się podobny do świętego

ks. Jan Twardowski






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...