piątek, 19 sierpnia 2011

BUTELCZYNA JAK... DZIEWCZYNA ;-)

Bo wystrojona w "sukienkę" i w "biżuterię". A na dodatek słodka także ze względu na zawartość. Butelczyna ma być gestem podziękowania. Zobaczymy, czy się spodoba zamawiającej. A wygląda tak:
- en face:




- lewy profil:





- prawy profil:




A na koniec, żeby słodyczy jeszcze dołożyć - urodzinowy bukiecik, który pofrunął do Jelonkii. Niestety ciut się zdeformował w transporcie, ale przed wysłaniem wyglądał tak:



Jakoś się tak ostatnio składa, że posty wrzucam na koniec mojego dnia, a ten koniec to właściwie początek dnia następnego. Dlatego już nie męczę ogłoszeniami, tylko serdecznie podziękuję za komentarze (jesce plosę...), grzecznie przywitam nowych "Śledziących" - witajcie! - i zmykam przyłożyć głowę do poduszki i nogi równolegle do materaca umieścić :-)

czwartek, 18 sierpnia 2011

WYMIANKOWO I KARTKI HURTEM

Zacznę od końca - czyli od kartek. Hurtem, bo sztuk 5, słownie pięć. A dlatego tyle? A dlatego, że pięć było nagród w moich słodkich rozdawaniach. Karteczki są robione według jednego wzoru. Różnica jest w treści, ale to już będą wiedzieć Właściwe Osoby.
Co prawda nagrody jeszcze nie dotarły do Adresatek, bo z wysyłką chciałam zaczekać aż dokończę papierki - ale postanowiłam, że zdradzę tą część zawartości pudełek. Papierki skończyłam wczoraj, dzisiaj pakowałam wszystko po kolei. Teraz stoją sobie kartony i kartoniki w kącie, przy kanapie, czekając na swoją podróż liniami "Poczta Polska". Jak mój Pan Mąż wróci z pracy, zapakuję pudła do autka i pojadę je wysłać (pieszo i z dwoma Ancymonkami u boku, z racji ilości i gabarytów rzeczonych pudełek, nie da rady). A zatem uprasza się Zwyciężczynie o jeszcze nieco cierpliwości. No to wytłumaczyłam się co nieco, a teraz do rzeczy. Karteczki wyglądają tak:



I zbliżenie na jedną:



Pora na resztę tematu: wymianki. Umówiłam się na kilka prywatnych. Jedną z nich była wymianka z Kubą, któremu spodobały się motylki, którymi się chwaliłam jakiś czas temu. Od słowa do słowa... i ponieważ Kuba uparł się, że też coś dla mnie przygotuje, poprosiłam go o zakładkę do książki. Dostałam o wiele więcej!
A zatem zacznijmy od tego, że po otworzeniu koperty oczom moim ukazało się ślicznie ozdobione pudełko (w moich ulubionych kolorach) oraz karteczka z rysunkiem (to ostatnie autorstwa Mamy Kuby):




Po zdjęciu przykrywki najpierw zobaczyłam cudne trzy ptaszki - zakładki, oraz skrzydlatą karteczkę (urzekła mnie!), w której chował się piękny, odręcznie napisany list (bardzo elegancki i staranny):




A pod karteczką jeszcze cała masa kwiatuszków i listków do wykorzystania w karteczkach:



Zbiorczy obrazek tego, co przygotował Kuba :-)



Jeszcze raz powtórzę - wielkie dzięki! 
To, co Kuba dostał ode mnie, możecie sprawdzić u niego o tutaj. Ja - gapa - oczywiście zapomniałam sfotografować wszystko przed spakowaniem - ale dzięki uprzejmości Mamy Kuby, mam kilka zdjęć i naprawdę nie umiem sobie odmówić przyjemności pokazania Wam tego:



Niebawem wymianek ciąg dalszy, ale nie tylko - moja lista rzeczy do zrobienia się wydłuża. Znalazły się na niej nawet trzy kartki (!) co niezmiernie mnie cieszy. A zatem trzymajcie kciuki, żebym ze wszystkim się zmieściła w czasie. No i żeby się spodobało!
Ściskam promiennie :-)

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

SŁODKO, SŁODKO!

I już. Mam siostrę mężatkę. Niesamowite uczucie...
Pogoda była piękna (mimo, że trochę stresowała nas w trasie).  Sceneria była piękna - góry cieszyły oko. Państwo Młodzi wyglądali pięknie - no bo jak mogłoby być inaczej? Wesele było piękne - wystrój, jedzonko i zabawa super. Po prostu wszystko złożyło się w całość - pierwsza klasa! 
Wybawiłam się tak, że do dzisiaj leczę stopy ;-) Niebotyczne szpilki zamieniłam na nieco inne (tuż po obiedzie). W praniu wyszło, że stopa w kabaretce niestety potrzebuje wsparcia, coby z buta nie wyskakiwać. No cóż - wprowadzę pewnie ulepszenia i na następne wesele (za 3 tygodnie!) planuję znów z tymi szpilkami spróbować.
Młodzi stąpali po płatkach róż (sypanych oczywiście przez moje Królewny). Oby całe życie przeszli tak promiennie, jak drogę do kościoła! A żeby było im jeszcze słodziej - cóż mogłam wyszykować? Oczywiście, że słodkie bukiety. Co prawda Państwo Młodzi zaznaczyli, że zamiast kwiatów wolą wino lub książkę, ale przecież moje kwiaty nie więdną :-) Przygotowałam zatem dwa bukieciki, które wręczały moje Córeczki. Kolorystyka: ecru i amarant, bo takie były kolory przewodnie tego ślubu i wesela. Zdjęcia troszkę kiepskie, bo robione w nocy.
Taki bukiet wręczyła Oleńka:





A to bukiet wręczony przez Małgosię:




Ja wręczałam książkę. Do dekoracji dołożyłam rozrywkową kostkę do "gry w pozycje":



Mój Mąż wręczał papierowy prezent, który skrył się w kopercie z kartką zrobioną przez Jelonkę. Karteczkę możecie zobaczyć u źródła, czyli TU.

A taki mieliśmy widok z okna naszego pokoju:




Od jutra znowu codzienna, błogosławiona rutyna :-)
Ściskam promiennie!

piątek, 12 sierpnia 2011

"MISJA WESELE" ORAZ KOLEJNE PODARKI

Ja dziś na chwilkę - jutro jedziemy na ślub mojej młodszej Siostry i jeszcze pakowanie mnie czeka ;-)
Odnośnie misji - to właśnie skończyłam dekorować koszyczki, z których moje Królewny będą sypać Parze Młodej płatki róż. Skończyłam pakować coś "zamiast kwiatów". Skończyłam podarki od moich Dziewczynek. Pokazać mogę jedynie koszyczki - resztę ujawnię po imprezie. Nie przypuszczam, żeby Pani Młoda o tej porze siedziała przy komputerze, ale wolę nie ryzykować ;-)



Druga część posta to podarki. Dzisiaj pan listonosz przyniósł mi dwie przesyłki, i to z "zagramanicy". Pierwsza od Alexls - powaliła mnie zawartością. Bo tyyyyle tego było...! Ola pamiętała nawet o moich córeczkach :-) Przekładałam, oglądałam, macałam, głaskałam, nawet wąchałam. Się zapowietrzyłam, bo... zresztą co tu gadać. Lepiej pokazać. Przepraszam za jakość zdjęć - robiłam na gorąco, bo się nie mogłam powstrzymać przy rozpakowywaniu ;-)




I przesyłka od Asi. Z przecudną, zamówioną u niej karteczką, która w rzeczywistości wygląda jeszcze piękniej niż na zdjęciu. Nie pokażę Wam kartki - bo zamówiłam ją na wesele, a przyszła Panna Młoda czasem do mnie zagląda. Za to pokażę Wam niesamowity tag zrobiony przez Asię. Spora część z Was pewnie widziała go na blogu Asi - otóż on jest teraz mój. Patrzę na niego co i rusz i nie mogę powstrzymać uśmiechu :-)



Oleńko, Asiu - wielkie dziękuję z głębi serducha!

A teraz kłaniam się nisko i życzę udanego weekendu :-)

czwartek, 11 sierpnia 2011

KOSMICZNA ODYSEJA

Podróż z brzucha mamy na świat śmiało można nazwać odyseją kosmiczną. Mały Antoś nie ma jeszcze tygodnia. Żeby go przywitać miało powstać coś z pampersów, w żywych kolorach - nie takich typowo "niemowlęcych", bo mama Antosia jest typem "rockmenki" - stroni od różu i cukierkowego niebieskiego koloru. Od razu mi się zaświecilo w głowie: rakieta! Po akceptacji pomysłu, przystąpiłam do pracy. Wyciągnęłam moje "pieluchowo" i oto jest:


Rakieta ma 37 cm wysokości, więc do małych nie należy. Powstała z pampersów, flanelowej pieluszki, skarpetek i zabawki. W trakcie jej tworzenia przyszedł mi do głowy pomysł na kartkę związaną tematycznie. Oto co powstało:



Przydały mi się papierki, które dostałam od Peninii. Limonkowy kartonik - od Middii z jej sklepu. Ziemia - to połówka breloka. A za ogień posłużyły mi... płatki gerbera wycięte z papierowej serwetki.

Kartka idealnie się wpisuje w tematykę konkursu na blogu sklepu scrapek.pl - dlatego zgłaszam ją. Popróbuję swoich sił.

Ściskam promiennie!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...