Jako słodki dodatek do prezentu. Na Dzień Mamy. Miało być z fioletem i* / lub* (*niepotrzebne skreślić) z różem. No to jest z jednym i drugim. Jest błyszcząca organza w odcieniu fioletu, wściekle amarantowa krepina i fioletowa satynowa wstążka. Oprócz tego delikatny symbol miłości, króciuteńka dedykacja w srebrze i cząstka mojego serducha. Tym bardziej, że tą konkretną mamę znam osobiście :-)
A dla mojej Mamusi i drugiej Mamy (czyli Mamusi mojego Ślubnego) kompletnie nie mam pomysłu... Szewc bez butów chodzi? Chyba tak...
P.S. Szykuję pewną niespodziankę dla Was, moi Goście, Bywalcy i Zaglądacze. Aaaaale o tym w następnyyyyyym poooooooooście :-) Może nawet... dziś?






