Pokazywanie postów oznaczonych etykietą auto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą auto. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 listopada 2011

4 x 4

Fajnie jest podarować komuś samochód... co prawda jest to auto z pampersów, ale zawsze to auto ;-) Ten pojazd był prezentem na dzisiejszy chrzest święty od chrzestnego. Jest to wersja terenowa i prezentuje się tak:


Z tyłu jest "koło zapasowe", ktorego rolę gra zabawka do kąpieli - żółwik:



Jedno "lusterko" ucierpiało w terenie, jest troszkę wyszczerbione - a tak naprawdę to widelec dla niemowląt ;-)



Do prezentu miałam jeszcze stworzyć kartkę - ta już w dużo delikatniejszych kolorach. Motyw świecy to chyba jeden z bardziej tradycyjnych symboli sakramentu chrztu - ja również sięgnęłam właśnie po niego. Świecę wycięłam z perłowego papieru, ornamenty oplatające ją potraktowałam perełkami w płynie. "Profitkę" uszyłam z koronki i dodałam wstążeczkę.



Życzenia oraz imiona dziecka i datę jego urodzenia nadrukowałam także na perłowym papierze:





Mam nadzieję, że całość spodobała się Obdarowanym.


Coś mi blogger ostatnio się buntuje (znowu). Wrzucam post, a on się po jakimś czasie "uwstecznia" :-/ Tak jak ten wczorajszy - wrzuciłam w sobotę, a tu się po jakimś czasie ukazuje z datą piątkową. No co z tym zrobić, do diaska... Mam nadzieję, że ten się ukaże o czasie i w tym właściwym czasie pozostanie.

wtorek, 15 lutego 2011

CO MA KOŁA

Wczoraj z racji Walentynek już nie napisałam o misiu Juliuszu. Ale nadrobimy to dzisiaj. Poświęcę mu i jemu podobnym trochę więcej czasu. Zacznijmy więc od początku.

Jakiś czas temu powstał z pampersów mały rowerek. Rowerek miał swojego pasażera - misia. Miś na rowerku "pojechał" do maleńkiej Lilusi. 


Potem inny miś upomniał się o swój środek lokomocji. Ale ponieważ miś nie radził sobie na rowerku dwukołowym - zrobiłam dla niego trycykl. 


W międzyczasie postanowiłam stworzyć coś typowo dla chłopca, więc powstało terenowe autko. Aczkolwiek... gdyby zmienić kolorystykę, to i dla dziewczynki - "adrenalinki" by się nadało ;-) "Jeep" nie jest może duży, ale w mojej głowie już kiełkuje pomysł na większą wersję, do której można byłoby zaprosić pluszowego kierowcę... Pewnie jak pomysł dojrzeje i znajdzie swoje urzeczywistnienie, to się z Wami podzielę efektem.


Temat misiów i ich pojazdów sobie przycichł. Aż do zeszłego tygodnia, kiedy to okazało się, że kolejny miś potrzebuje czegoś do jazdy "w terenie". Miś dostał pieluszkowego quada. Quad został zbudowany z body, czapeczki i śpioszków, wyposażony w światło z butelki, uchwyty kierownicy z niemowlęcych bucików. A ponieważ miał odjechać do chłopca o imieniu Juliusz - miś też dostał takie imię. No i Juliusz w niedzielę opuścił mój dom, by następnego dnia dotrzeć do celu.

Jeśli podobają się twory mojej wyobraźni - zapraszam do komentowania :-)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...